Ale filolodzy plączą się w zdaniach, wywodzą je to od starych Greków to nawet od Finnów, i pozostawiają wśród zupełnego chaosu, który Baskowie starają się rozjaśnić twierdzeniem, że język ich jest najstarszym językiem na całym święcie, że rozmawiał nim w raju Adam z Ewą, nauczony przez samego Boga.

Ale nie dość na tern, wynosząc po nad wszystkie języki ten, jaki jest myśli ich tłumaczem, powiadają oni, że ze wszystkich jakie na świecie są, ich tylko jeden jest dziełem natury, nie sztuki. I dodają: tak jak gruchanie dla synogarlicy, szczekanie dla psa. Ta pełna pychy opinia o języku własnym, przekonywa o pysze tego ludu.

Kiedy wejdziesz do kraju Basków – powiedział Wiktor Hugo – pierwszą rzeczą jaka uderzy twoje oczy, będzie duma jego mieszkańców.

Historia uczy, że Wiktor Hugo miał słuszność.

Zamieszkują oni oba stoki Pirenei, politycznie należą do Francji Hiszpanii, myliłby się ten przecież kto by sądził, że uważają się bądź za Francuzów bądź Hiszpanów.

Bask jak był dawniej tak i dziś jest przede wszystkim Baskiem, pod tern mianem znany jest na obu półkulach świata, nie zamieniłby go na żadne inne nigdy.

Był czas, że Baskowie dali się we znaki Francji, plądrowali i grabili jej nadmorskie prowincje, ale gdy nareszcie dostali się pod jedną z tym krajem władzę, na jego rzecz nie odstąpili ani jednej ze swoich autonomicznych swobód.