A ich fauna?

Widzimy tu niedźwiedzia, dzika i rodzaj tatrzańskiej kozicy, widzimy słynne pirenejskie konie, którymi się tak słusznie szczycą kawalerzyści francuscy, na skalistych zrębach, ptaki jakich nie masz w innych górach, w potokach i wysokich jeziorach okazy ryb rzadkich i cennych.

A przy tym wszystkim to nowe czerpane źródła lecznicze, te uzdrawiające najprzeróżniejsze cierpienia wody, na szczytach i w dolinach, na prawo i na lewo, wody różnych temperatur, składu chemicznego, jednakowej ale niewyczerpanej obfitości, od najdawniejszych czasów gromadzące tu poszukujących ulgi w cierpieniach, a dziś stanowiące dla Francji kapitał, którego znaczenie i wielkość powiększają się z każdym rokiem.

Doprawdy, kiedy się tern u wszystkiemu przyjrzy, kiedy zwędrowawszy te Pireneje, zastanowi się nad ich znaczeniem, dojść się musi do tego przekonania, że niema nigdzie w Europie gór, który by dla obsiadających ich stoki mieszkańców przedstawiały większą niż Pireneje wartość, które by były większym niż one publicznym bogactwem.

I powiada się sobie w duchu, że ta bajeczna Pyrena, ta nieszczęśliwa kochanka Herkulesa, upamiętnioną tu została tak, jak żadna może z kobiet na świecie, że ma tu pomnik nie tylko wspaniały ale i niezmiernie pożyteczny zarazem, i że już te jedne dobrodziejstwa, jakimi dzięki jej właśnie obdzielone zostały sąsiadujące z Pirenejami ludy, okupiły chyba młodości jej błędy, ułagodziły zawisły nad jej głową, przekleństwa jej ojca grom.