Przede wszystkim zajmują one znaczną przestrzeń, 435 kilometrów, jeśli będziemy się im przyglądali z lotu ptaka, 670, jeśli uwzględnimy wszystkie zgięcia ich grzebienia. Na tej przestrzeni, ze wschodu na zachód idzie nie jeden łańcuch lecz dwa, ale idą one tak prawidłowo równolegle do siebie, że zdają się być łańcuchem jednym.

Długie są Pireneje i szerszymi od wielu tego znaczenia gór w Europie, i w miejscach największego swojego zgrubienia, ukazują powietrzną linię dochodzącą do stu pięćdziesięciu kilometrów. Ale ta linia nie jest jednostajną, raz się wyciąga, to znowu skraca, zależna od tego, czy równoległe górskie ich łańcuchy oddalają się chwilowo od siebie, czy też jedne do drugich się przybliżają.

Jak linia szerokości, tych gór, tak i linie ich wysokości przedstawiają niezmierną rozmaitość.

W okolicach przylądka Creus, mamy wzniesienia, dosięgające zaledwie trzystu stóp nad poziom morza, ale już pobliski wierzchołek Canigou wystrzela pod obłoki dziesięć razy wyżej.

A Canigou nie jest szczytem najwyższym, chcąc z takowym się spotkać, należy dążyć ku oceanowi, śmiało i prosto na wschód, dotrzeć do grupy gór Przeklętych, dominujących nad całymi Pirenejami.

Ujrzy się wtedy obraz, nie dość na tern że alpejskiej przyrody, ale i alpejskich rozmiarów, spotka się z wysokością przeszło dziesięciu tysięcy stóp.