Droga do groty prowadzi nie przez dawne miasto. Pozostaje ono na stronie. Z chwilą gdy do Lourdes napływać zaczęli ze wszystkich stron świata pielgrzymi, między stacją kolei a skałą Masabieles, opodal niego powstało nowe, i zepchnąwszy tamto w kąt, wysunęło się na słoneczne światło.

Ze swoimi wspaniałymi hotelami, przytułkami dobroczynnymi, ze swymi niezliczonymi sklepami, zaopatrującymi przybyszów w przedmioty pamiątek i dewocji. Niepodobne do tamtego, o wyglądzie eleganckim i świeżym, ciągnie się ono długą, niemal prostą linią, i kończy u progów kamiennego mostu, zawieszonego nad nurtami, zakreślającej w tern miejscu wielkie półkole Oawy.

Z chwilą zatem przekroczenia tego mostu, jest się już w pobliżu groty, oczy uderza widok wysmukłej świątyni, rozsiadłej w górze majestatycznie na podnóżu skalistym. Dominuje tu ona nad wszystkim, uwagę wszystkich skupia na sobie, szlachetnym gotyckim swoim stylem, wyróżniając się od wszystkich domów bożych w tych Pirenejach.