Jest legenda, że Pyrena, córka, niewiadomego półboga czy człowieka Bebryciusza, uwiedziona przez Herkulesa, uciekając przed słusznym gniewem ojca, schroniła się do gór, oddzielających Galię od Iberii, i że tu ją pożarły dzikie zwierzęta.

Zrozpaczony jej zgonem kochanek, puścił się, celem odszukania jej ciała, w pogoń po całym święcie, i odnalazłszy je w tern miejscu, zapragnął jej zbudować pomnik trwalszy od spiżu.

Zlał więc jak z czarodziejskiego rogu Amaltei, niewyczerpane skarby na te góry, umaił je zielonością, ubrał w lodowce, kaskady, tajemnicze jeziora i łyse skały, i dla uczczenia nieszczęśliwej ofiary namiętności swojej, na wieczną rzeczy pamiątkę, od jej imienia nazwał je Pirenejami.

Czy zanim zabrał się do przerobienia w wielkim stylu tych gór, przedstawiały się one, tak majestatycznie i groźnie jak dziś, wiedzieć trudno, przed nim bowiem, jeśli w ogóle nie jest mytem jego byt, z uważnych badaczy nie nawiedzał ich prawdopodobnie nikt, że jednak dziś znać w nich we wszystkimi rozmach tytanicznej, prawdziwie Herkulesowej ręki, jest to rzeczą, żadnej nie ulegającą wątpliwości.

Bo na przykład ich rozmiar, cała że się tak wyrażę ich cielistość.