A jeśli energiczna natura nasza pożąda niebezpieczeństwa, jeśli śmiali i zuchwali chcemy zmierzyć wzrokiem przepaści niezmierzonych głębie, lub potarganych wierzchołków szczyty, jeśli znużeni w świecie banalnych stosunków i płytkich wymian myśli, tęsknimy do huraganów, dysharmonii i przyrody zgrzytów, dzikie okolice jeziora Luchon, lub zasłane lodowcami szczyty tak nazwanych gór Przeklętych, z siłą gromu potrząsną nami, ukazując światy wspaniałe, ale zarazem i groźne.

Urocze pełne zieloności i kwiecia doliny, rozpościerające się poprzecznie na wielkich wyniosłościach, jeziora górskie i wodospady, lasy świerków, kosodrzewiny i gaje aloesowe, lodowce i nagie poszarpane skały, wszystko to mamy tu w tych czarodziejskich zaiste górach, obdarowanych przez przyrodę tak hojnie, jak żadne w całej Europie.

I możemy raz się tu znalazłszy, nie tracąc z oczu ich łańcucha, odbywać po nich taką wędrówkę, jakiej podobnej na równej przestrzeni nic odbywaliśmy nigdzie, możemy co dzień, co kilkanaście godzin przenosić się niby w przeróżne strefy, pieszcząc wzrok widokiem flory, przypominającej nam co chwila mroźną północ i spieczone południe.