Wśród takich gór, w zimie 1858 roku, rozległa się z szybkością błyskawicy wieść dziwna i nadzwyczajna. Oto biednej dziewczynie w Lourdes, Bernadecie Soubirous, w skalistej grocie po za miastem, ukazać się miała Matka Boska.

Wieść z początku szeptem tłumionym przechodziła z ust do ust, z domu do domu, od wsi do wsi, i ledwie urodzona, spotkała się z oporem kościelnych i politycznych władz. Zaprzeczono wszystkiemu.

Miejsce gdzie zjawisko nadziemskie miał ujrzeć cielesny wzrok pirenejskiej dziewczyny, tak sławną dziś grotę w skałach Masabieles, otoczono barierą i kordonem policji, z kazalnic dały się słyszeć głosy ostrzegające, ją samą zamierzano osadzić w areszcie.

Ale to wieści nie położyło bynajmniej kresu, rosła ona i rozprzestrzeniała się z dniem każdym.

Z Lourdes przedostała się do Bagneres, z Bagneres do Tarbes, z Tarbes do Cauterets, ogarnęła cały kraj Bearneński, przeniknęła do ziemi Basków. Nie pomogły zakazy i szyderstwa, nie przydały się na nic głosy mędrców, zdających się powtarzać za liczonymi z Mickiewiczowskiej Roman tyczności: „Duchy karczemnej tworem gawiedzi ..W głupstwa wywarzone kuźni ..Dziewczyna duby smalone bredzi ..A gmin rozumowi bluźni,” nie pomogły powtarzam takie głosy, i tłumy prostacze w tym kraju surowych obyczajowi naiwnej wiary, jak jeden mąż odpowiedziały każdemu z nich tak, jak temu sceptykowi z tego wiersza nieśmiertelny poeta: „Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu, „Widzisz świat w proszku, w jednej gwiazd iskierce”, „Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu, „Miej serce i patrzaj w serce”.