Przesądnym i wysoce religijnym jest też ten pirenejski lud, a w dolinie Bethinalskiej zachowały się zwyczaje, przypominające daleko po za nią mieszkające ludy. Urodziny, małżeństwo i zgon święcone tu są odmiennej niż  gdzie indziej we Francji, a pogrzebowe obrzędy, przenoszą nas myślą po za góry i morza, ku dzikim skałom Albanii i Korsyki.

W parę godzin po przyjściu na świat, ubierają tu dziecko w strojne szaty i układają w kolebkę, którą stosownie do jego płci, pokrywają szalem różowym albo białym. Jeśli jest chłopcem, z chwilą ukazania się takowego na świecie, rozlegają się dokoła domu jego rodziców rewolwerowe strzały, nieść go musi do kościoła najpiękniejsza, jaka jest dziewczyna, ale nie wolno jej po drodze obejrzeć się na nikogo, dziecku bowiem przyniosłoby to nieszczęście.

Kobieta nie wychodzi tu za mąż jak gdzie indziej, lecz jest porywaną przez mężczyznę. W wigilię ślubu, do mieszkania jej rodziców przychodzi grupa młodych ludzi z jej przyszłym. Zastają dom szczelnie zamknięty. Narzeczony uderza trzy razy do drzwi, zabarykadowane z jego oblubienicą jej towarzyszki, odpowiadają mu głośnym śmiechem. Rozpoczyna się śpiewany dialog, przybyli wyliczają daty, z jakimi do panny przyszli, ale to wszystko nie wzrusza jej bynajmniej.