Niesłychanie wstrzemięźliwy i trzeźwy, poprzestaje on na małym, żywi się chlebem i kukurydzą, mięso jak dla naszego włościanina i dla niego jest prawdziwą osobliwością. Nie ma on w tym stopniu co mieszkaniec doliny Betlunalskiej lokalnego patriotyzmu, by nie wydalać się po za granicę swojej prowincji – jak Bask wędruje za chlebem daleko, ale gdy Bask pozostaje tam gdzie chleb znalazł, on zawsze powraca do domu.

I pod tym względem, trzyma środek między dziećmi dwóch tych krain, i sympatycznie się od nich wyróżnia, potrafi bowiem materialne potrzeby, godzić z idealnymi porywami natury ludzkiej. A energia jego stała się przysłowiową, łamie przeciwności wszelkie, wywalcza sobie zawsze i wszędzie dostatnią z rodziną egzystencję. Bodaj, czy to nie najdzielniejsza z ras, zamieszkujących Pireneje. Co cechuje jednak wszystkie ludy przysiadłe do tych gór, to wesołość, pogodny na życie pogląd.»Naród Basków – powiedział Humboldt jest to naród, który tańczy u stóp Pireneji.  Dodałbym, który u ich stóp ciągle też śpiewa.

Nie tylko on jeden, bo i te sąsiadujące z nim bliżej i dalej ku Śródziemnemu morzu, w wesołości nie dają mu się prześcignąć. I jak gdyby nie gniotły ich troski życiowe, nie mroził im krwi w żyłach surowy w zimie klimat, nie wyciskały nieszczęścia z ócz ich łez, na każdym niemal kroku, dają one upust tej wesołości, w wir swój pociągającej nawet tych, którzy się jej nie z weselem w duszy przyglądają.