Nie zdobywa go jednak tak łatwo, nie przykuwa na długo do swego boku. Jest bo on z powołania pasterzem i myśliwym, może nie dlatego, by te zajęcia tak bardzo lubił, ale, że dają mu one możność spędzania większości dnia poza domem. Pozostawia więc troskę o ten dom kobiecie, ciężar uprawy roli zwala bez ceremonii na jej słabe barki, a sam z piosenką nieodstępną na ustach, za zwierzyną, za trzodą owiec, w górach.

Jeżeli Francuz, chcąc określić człowieka, który jak to mówią nie lubi „zagrzać miejsca w domu, wyraża się, że „biega jak Bask”, to tym orzeczeniem charakteryzuje doskonale ten lud ruchliwy i wałęsający się z kąta w kąt jak żaden inny, chyba jak ten tu w tej Bethnialskiej dolinie, różny od niego powierzchownym wyglądem i językiem, ale podobny pod tym względem jak dwie krople wody.

Podobny pod tym względem do Basków, mieszkaniec tej uroczej doliny kocha swoje strony rodzinne, i gdy Baskowie trzymając się zasady, że „tam jest ojczyzna gdzie jest dobrze” emigrują tak licznie za ocean, iż w Ameryce mieszka ich więcej niż we Francji, on rodzi się, żyje i umiera w swoim kraju, żywiąc niechęć do sąsiadującego z nim o próg.

I Bearneńczyk jest ruchliwy, i Bearneńczyk uderza życiem malującym się w jego spojrzeniu i gestach.

Ale ubiera się mniej gustownie, posiada cechy więcej rolniczych ludów.